Agregatory biorą ok. 25% od każdego zamówienia — i to oni, nie Ty, mają Twojego klienta. Płacisz za każde danie, które ktoś zamówi, a listy kontaktów, do której mógłbyś kiedyś wrócić, nigdy nie zobaczysz. Da się inaczej. Poniżej: jak restauracja może uruchomić własny kanał zamówień online i sprzedawać u siebie.
Ile naprawdę kosztują agregatory
Model jest wygodny: wrzucasz menu, dostajesz zamówienia, ktoś inny ogarnia technikę. Za tę wygodę płacisz jednak dwa razy.
- Prowizja od każdego zamówienia. Ok. 25% wartości koszyka schodzi z każdej transakcji. Przy dobrze idącym lokalu to nie jest drobny koszt — to stały podatek od Twojego obrotu.
- Nie masz dostępu do klienta. Osoba, która zamówiła u Ciebie przez agregator, jest klientem agregatora, nie Twoim. Nie zaprosisz jej z powrotem, nie wyślesz promocji na wolniejszy wtorek, nie zbudujesz relacji. Kupujesz jednorazową transakcję, nie klienta.
Agregator to świetna wystawa — ale wystawa, którą wynajmujesz i za którą płacisz od każdej sprzedaży. Problem zaczyna się, gdy jest to Twój jedyny kanał zamówień.
Własny kanał zamówień — jak to działa
Alternatywa nie jest skomplikowana: własna strona, na której klient składa zamówienie bezpośrednio u Ciebie. W praktyce to:
- Zamówienia online — odbiór osobisty albo dostawa, prosto z Twojej strony.
- Płatność online — klient płaci od razu, Ty dostajesz gotowe, opłacone zamówienie.
- Rezerwacja stolika — ten sam kanał obsługuje gości, którzy wolą przyjść na miejsce.
Efekt: 0% prowizji od zamówienia i klient, który ląduje w Twojej bazie — z możliwością kontaktu, promocji i powrotu. Ważne: to dodatkowy kanał obok agregatorów, nie zamiast nich — przynajmniej na start. Agregatory zostają dla zasięgu; własna strona przejmuje tych, którzy i tak Cię już znają, żeby nie płacić prowizji za stałych klientów.
Zamówienie przez Twoją stronę to 0% prowizji i klient, który jest Twój.
Przykład: Sushi Zushi
Sushi Zushi to marka premium, która — jak większość lokali — płaciła agregatorom ok. 25% od zamówienia. Zrobiliśmy im własną stronę z zamówieniami online i rezerwacją: pierwszy kanał, w którym klient zostaje u nich, a nie u pośrednika.
- 0% prowizji od zamówień z własnej strony (było ok. 25%).
- 100% bazy klientów u nich — kontakt należy do restauracji, nie do agregatora.
- Zamówienia 24/7 — strona przyjmuje zamówienia niezależnie od godzin otwarcia telefonu.
Zobacz na żywo: sushizushi.pl. To pierwszy bezprowizyjny kanał sprzedaży, który działa równolegle do tego, co mieli wcześniej.
Ile to kosztuje i kiedy się zwraca
Zależy od tego, jak duży kanał chcesz uruchomić:
- Landing page (jedna strona sprzedażowa z prostym zamówieniem) — od ok. 3 500 zł.
- Strona / sklep z zamówieniami online (menu, koszyk, płatność, rezerwacja) — od ok. 9 900 zł.
To koszt jednorazowej budowy. Matematyka jest prosta jakościowo: skoro agregator zabiera ok. 25% z każdego zamówienia, to każde zamówienie przeniesione na własny kanał zostaje w całości u Ciebie. Im więcej sprzedajesz przez agregatory dziś, tym szybciej własny kanał się zwraca — nie muszę do tego dorabiać wymyślonych liczb, wystarczy spojrzeć na swoją prowizję za ostatni miesiąc. Marketing i SEO, które napędzą ruch na tę stronę, rozliczasz osobno.
Od czego zacząć
Najpierw zobacz, co konkretnie budujemy dla gastronomii — ceny i zakres masz przypięte na stronie strona dla restauracji. Jeśli wolisz, żeby ktoś najpierw spojrzał na Twój obecny kanał zamówień i powiedział, co realnie warto zrobić, zamów darmowy audyt.
I jedno dla pewności, że nie trafiasz na przypadkowego wykonawcę: gastronomię znamy od podszewki — mamy własny system dla restauracji, Gastronaut. Nie uczymy się branży na Twoim lokalu.
Prowadzisz lokal? Sprawdzę za darmo, jak wygląda Twój kanał zamówień.
Zostaw nazwę lokalu albo link — powiem Ci, ile oddajesz agregatorom i co realnie warto zbudować u siebie. Bez zobowiązań.